poniedziałek, 23 czerwca 2014

konfitura z zielonego rabarbaru

No i co poradzę na to, że fascynują mnie przetwory robione tradycyjnymi metodami z użyciem dużej ilości cukru. To w jaki sposób zmienia się produkt wyjściowy pod wpływem cukru... Dzisiejszy przepis powstał z użyciem mojego ogródkowego rabarbaru - zielenina do kwadratu. Czemu nie mogę mieć pięknego czerwonego/różowego rabarbaru - no nie mam i już trzeba z tym żyć.


Więc zgodnie z zasadą "tak miało być" konfiturę rabarbarową przerobiłam na konfiturę z zielonego rabarbaru i jest chyba dobrze, a może tylko lepiej.

Przepis ma pochodzić książki Christine Ferber Mes Confitures - książki nie posiadam, ale od czego jest internet, może uda mi się zdobyć tę książkę - zobaczymy.

Konfitura z zielonego rabarbaru


1 kg rabarbaru
800 g cukru
1 cytryna

Rabarbar umyć, usunąć fragmenty liści, pokroić na 1-1,5 cm kawałki. Zasypać cukrem, dodać sok z cytryny. Zostawić na noc w chłodnym miejscu. Odcedzić powstały sok i gotować go do osiągnięcia 104 st.C (mi to zajęło około 20 minut). Dodać odcedzone owoce i pogotować kolejne 5 minut (ponownie temperatura konfitury osiągnęła 104 st.C). Przelać do słoiczków, zamknąć, zapasteryzować lub wstawić do lodówki. Przy takiej ilość cukru nic nie powinno im się stać przez jakiś czas.



Konfitura jest MEGA słodka i chciałam zmniejszyć ilość cukru. Brat poprosił, żeby tego nie robić bo właśnie taka bardzo mu smakuje i chyba rzeczywiście, bo  w tajemniczych okolicznościach zginęła zawartość jednego ze słoiczków (poprawka zaginęła cała partia tych konfitur, udało mi się ocalić jedynie łyżeczkę, tylko tyle ile widać na zdjęciach z jogurtem).



Przez kilka najbliższych dni będą się na blogu ukazywały kolejne przepisy z rabarbarem w roli głównej - będzie się działo.  Nie wiadomo kiedy, a powstała mini seria o rabarbarze, którą roboczo nazwałam WSZYSTKIE KOLORY RABARBARU i tak już zostało.

Rabarbalove

niedziela, 11 maja 2014

szpinak pomarańczowy

W moim rodzinnym domu, szpinak nie był jakimś koszmarem, którym straszy się dzieci. Zawsze dobrze doprawiony, zawsze smaczny, ale też zawsze zagęszczany i zawsze ze śmietaną. Dzisiejszy szpinak to wymysł mój i Kejti - taki na szybki obiad.

 Szpinak pomarańczowy jest to danie, które powstało przez przypadek i w danym momencie było dla mnie przełomowym odkryciem. Dopiero jakiś czas później obejrzałam jakiś program kulinarny, w którym prowadzący mówił o połączeniu szpinaku i pomarańczy jako o czymś bardzo klasycznym, chyba użył nawet sformułowania "klasyczne połączenie szpinaku i pomarańczy". U mnie to odkrycie wiązało się z brakiem cytryny i jak się okazuje całkiem udaną próbą zastąpienia jej pomarańczą.



Szpinak pomarańczowy

szpinak - spora garść na osobę
1 pomarańcza
1 ząbek czosnku
olej/oliwa
sól

Szpinak myjemy, odkładamy ogonki liściowe (co z nimi można zrobić już niedługo). Na patelni rozgrzewamy 1-2 łyżki oliwy, wrzucamy pokrojony w plasterki czosnek, obsmażamy chwilę, żeby oliwa nabrała czosnkowego aromatu. Wrzucamy wilgotne liście czosnku, dodajemy trochę otartej skórki z pomarańczy (na 2 garść szpinaku - skórka otarta z 1/3 pomarańczy), dusimy chwilę, aż liście zmiękną, podlewając świeżowyciśniętym sokiem z pomarańczy. Nie trzymamy za długo na patelni, żeby szpinak nie stracił swojego pięknego zielonego koloru. Podajemy od razu, generalnie ni enależy tego odgrzewać.

piątek, 9 maja 2014

kurczak podwójnie cytrynowy

Ktoś kiedyś prosił o umieszczanie na blogu przepisów na to co zazwyczaj robimy w domu na obiad - tylko tu pojawia się problem - trudno tutaj mówić o przepisach - ot, kurczak, coś tam wrzucić, coś tam dodać i byle jak najszybciej do piekarnika. Jak kombinujemy to kombinujemy, ale bardzo często jest to sposób czym szybciej tym lepiej. Mimo młodego wieku (no może juz mniej młodego w moim przypadku), posiłków dla dużej rodziny narobiłyśmy się z Kejti sporo. Dzisiaj jeden z przykładowych obiadów - kurczak podwójnie cytrynowy z piekarnika.


Kurczak podwójnie cytrynowy z piekarnika

uda kurczaka - ilość zależy od ilości osób
kilka gałązek tymianku cytrynowego
skórka z cytryny może być ususzone bądź świeża
sól

Uda kurczaka podzielić na pałki i podudzia (mi wystarcza sama pałkę, a brat mięsożerca dostaje dodatkowe podudzie do zjedzenia), jeżeli zostawimy w całości będą musiały się troszkę dłużej piec, ale też nie będą tak suche. W blenderze mielimy skórkę cytryny z solą, można też wykorzystać sól cytrynową, o której pisałam jakiś czas temu. Udka oprószamy solą z każdej strony. Na blachę lub na dno naczynia, w którym będziemy piec kładziemy trochę pociętych gałązek tymianku cytrynowego. Układamy kurczaka i z wierzchu posypujemy pociętymi gałązkami tymianku. Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180-200 st.C na około 40-50 minut - to jest czas który ma zastosowanie przy dużej ilości kurczaka, którego pieczemy. Jeżeli, ktoś robi mniejsze ilości - dobrze jest zajrzeć po pół godzinie czy może kurczak już jest gotowy.


A teraz kilka uwag:
- można pominąć cytrynę,
- można zamiast tymianku cytrynowego dać zwykły tymianek, cząber, szałwię lub inne zioło,
- można dodać imbiru, czosnku, ostrej papryczki.

Możliwości jest wiele, ogranicza nas tylko wyobraźnia i nasze przyzwyczajenia.


A o tym co jest na zdjęciu obok kurczaka, będzie za kilka dni - to jest to co normalnie wyrzucamy, a jest niesamowite.