środa, 12 września 2012

z ogródka - patison, fioletowa fasolka i pomidorki koktajlowe

Mówią, że od przybytku głowa nie boli - no i nie boli, tylko narobić się trzeba. Ogródek ma to do siebie, że jak nic nie rośnie to nie rośnie i już, a jak zaczyna rosnąć i owocować to wszystko na raz. Przez ostatni miesiąc nic tylko przetwory, żeby nie zmarnowało się to co mam pod ręką. Jabłka, cukinie, gruszki... ale to historie na inne wpisy. Najtrudniej się zebrać, żeby zrobić zdjęcia, bo jeszcze zrobić to się zrobi, ale po zrobieniu i zapasteryzowaniu setnego słoika z musem jabłkowym to nie ma już sił na zabawę z aparatem.

Patisony też wsadzałam do słoików, za kilka dni sprawdzę jak wyszła mi zalewa i wtedy może pojawi się przepis na blogu. Fasolka mimo, że fioletowa (zdecydowanie łatwiej się ją zbiera niż zieloną) po poddaniu obróbce termicznej robi się zielona. Pomidorki koktajlowe były już suszone i przerobione na pastę. A tu "nagle" okazało się, że nie patisony przerosły, fasolki mam koło kilograma, a pomidorków koktajlowych zbieram sporą miseczkę dziennie.

Postanowiłam połączyć patisona z fasolką, marzyły mi się przyprawy tak w kierunku Indii i wybuchowej kombinacji aromatów. Chciałam też zrobić coś co będzie moim autorskim przepisem i jak zwykle mi się nie udało. Nie wiedziałam jakie przyprawy wymieszać, żeby dostać to co chciałam. I znowu przeszukiwanie książek kucharskich w domu - nic. Z pomocą przyszły zasoby internetu i strona z drugiego końca świata - z Nowej Zelandii.


Danie z patisona, fioletowej fasolki i pomidorków koktajlowych

1 łyżeczka nasion kminu rzymskiego
1 łyżeczka nasion kopru włoskiego
1 łyżka nasion kolendry
2 łyżki oleju
1 duża cebula
2 ząbki czosnku
1 łyżka posiekanego imbiru
1 łyżeczka kurkumy
1 łyżeczka ostrej papryki
1 kg patisonów
300 g fasolki szparagowej
300 g pomidorów (koktajlowych)
1/4-1/2 puszki śmietanki kokosowej
sól, woda


Nasiona kminu, kopru i kolendry uprażyć na suchej patelni. Następnie utłuc je w moździerzu.
Na oliwie podsmażyć posiekaną cebulę, następnie dodać rozgnieciony czosnek i posiekany imbir. przesmażyć 1-2 min. Wsypać uprażone zioła, kurkumę, paprykę, posolić. Dodać wody (około 2 szklanek), zagotować. Dodać fasolkę pokrojoną na kilkucentymetrowe kawałki, zagotować chwilę, dorzucić podzielone na kawałki patisony i całe pomidorki koktajlowe. Zaprawić śmietanką kokosową. Swoje danie robiłam z podwójnej porcji i okazało się, że nie mam tak dużego garnka, w którym mogłabym to wszystko zmieścić, więc wrzuciłam to wszystko do dużej brytfanny, przykryłam przykrywką i wsadziłam do zimnego piekarnika na maksymalne grzanie. Po pół godzinie wyłączyłam piekarnik i zostawiając w ciepłym piekarniku brytfannę z tą potrawką. Następnego dnia okazało się, że nawet duże kawałki patisonów przesiąknięte są aromatem przypraw, ale nadal pozostają jędrne. Domownicy jedli to danie z ryżem i pulpecikami zrobionymi przez tatę. Dla mniej mięsożernych osobników może być to samodzielne danie.


2 komentarze:

  1. uwielbiam patisony. jak byłam mała za ich nazwę, dziś za smak. :)

    OdpowiedzUsuń