Przepis poniżej znajdzie się w wielu relacjach z tego warsztatu, ale chciałam zachować go też u siebie, bo stanowi on podstawę do dalszych pomysłów na kolejne potrawy. Wydaje mi się, że przepis wzorowany na Beef Wellington, ten sam pomysł: mięso, farsz (grzyby), naleśnik, ciasto francuskie. Zastanawiałam się po co w Beef Wellington zawija się, to wszystko jeszcze w naleśnik, po co ta praca dodatkowa robota, przecież to zwykły naleśnik... Na warsztatach dowiedziałam się, że ma to znaczenie. Naleśnik chroni ciasto francuskie w czasie pieczenia przed przemoczeniem sokami z mięsa i farszu. Naprawdę, warto poświęcić tę chwilę czasu i wysiłku, aby spróbować coś tak smacznego.
Już dobrze nie pamiętam, czy to był jeleń czy sarna. Mam wrażenie, że była to sarna, ale w durszlakowej relacji na żywo, napisali, że był to jeleń w cieście francuskim.

250-300 g filetu z sarny/jelenia
2 ząbki czosnku
świeży rozmaryn
jałowiec (1 kuleczka)
2 łyżki oleju
100 g prawdziwków
1 szalotka
kilka suszonych śliwek
2 łyżki masła (klarowanego)
1 duży, cienki naleśnik
kawałek gotowego ciasta francuskiego
1 jajko
sól

Jałowiec rozgniatamy, rozmaryn i czosnek siekamy, mieszamy z olejem, solimy. W tak powstałą marynatę wsadzamy mięso i pozostawiamy do zamarynowania.

Prawdziwki kroimy w plasterki. W garnku (na patelni) rozgrzewamy masło, wrzucamy pocięte grzyby, dorzucamy pociętą w piórka szalotkę, solimy i przesmażamy do momentu, gdy nasza cebulka będzie miękka. Dorzucamy pokrojone suszone śliwki i odstawiamy.

Na patelni grillowej obsmażamy mięso wyjęte z marynaty.

I zaczyna się najciekawsza część - składanie.

Na wcześniej przygotowanym naleśniku układamy warstwę farszu grzybowo-śliwkowego, na nim opieczone mięso, ponownie przykrywamy farszem grzybowym. I zwijamy takiego wielkiego krokieta, z mięsem w środku otoczonym farszem.

Na rozwałkowanym cieście francuskim, układamy tego powstałego "krokieta", zawijamy go w ciasto francuskie, smarujemy rozmąconym jajkiem i pieczemy w 220 st.C przez około 25 minut, tak, żeby ciasto było ładne.

Moniko, dziękuję za wspólne gotowanie.
Jeleń był w cieście, a sarna była wędzona - z tego co mi się zapamiętało :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńO proszę! Nawet nie wiedziałam, że byłyśmy razem na warsztatach :)
OdpowiedzUsuń