wtorek, 18 lutego 2014

trufle czekoladowe


Trufle - trufle czekoladowe kocham, miłością wielką. Jak dla mnie jest to po części hołd złożony czekoladzie, która gra tutaj pierwsze skrzypce. Inne składowe są tylko dodatkami podkreślającymi piękno podstawowego składnika.


Nasze trufle powstały jako sposób na wykorzystanie rozwarstwionej polewy czekoladowej i to pomysł doskonały. Serdecznie polecam. Trufelki powstały w zeszłym roku, ale jakoś nie doczekały się publikacji na blogu.


Trufle czekoladowe - przepis postawowy

200 g czekolady (najlepiej gorzkiej)
80-100 g masła
3-4 łyżki śmietanki

kakao, mielone orzechy/pistacje, cukier puder do obtoczenia



Pokruszoną czekoladę topimy z masłem w kąpieli wodnej (w naczyniu zawieszonym nad garnkiem z gotującą się wodą). Dodajemy śmietankę, mieszamy. Do środka można dorzucić posiekane orzechy, pocięte na małe kawałki suszone śliwki. Pozostawiamy do przestudzenia.
Formujemy kulki. Obtaczamy w kakao (moja ulubiona wersja), mielonych orzechach, migdałach, posiekanych niesolonych pistacjach, cukrze pudrze (ładnie kontrastuje z tymi obtoczonymi w kakao).


Powiem tak, jestem jeszcze żyję, ale ilość pracy jaką mam w ostatnim czasie nie ułatwia mi dodawania wpisów.
Na razie kolekcjonuję zdjęcia kolejnych potraw, pomysły na potrawy i nowe wspaniałe książki kucharskie.
Mam już "aż" 2 potrawy do serii, którą chcę opublikować, a której pomysł powstał ze 2 lata temu, ale to cicho sza - jak się pojawi to będzie (jak z rzadka wpisy na blogu).

sobota, 16 listopada 2013

konfitura z aronii

Oj... długo mnie nie było. Moja nieobecność tutaj chyba świadczy o tym jak się czuję - czyli różnie. Blog miał być dla mnie, a nie ja dla bloga, więc tak też go traktuję. Wiele się działo wokół mnie, dużo też pozmieniało, choć tak do końca się nic nie zmieniło - pracuję tam gdzie pracowałam, zastrzyki robią mi też codziennie. Wbrew pozorom zwiększenie ilości zajęć sprzyja uporządkowaniu - bo trzeba, po prostu znaleźć dodatkowy czas. 

Dzisiaj aronia w roli głównej. Niepozorny krzaczek w moim ogrodzie, owoce takie sobie - czarne, twarde, lekko gorzkawe. Ale kilka cudownych rzeczy udało mi się już z niej zrobić. W zeszłym roku robiłam aronię z jabłkiem i gruszką. W tym postanowiłam z niej zrobić coś innego. A miało być zdecydowanie coś innego, bo szukałam przepisu na jarzębinę do mięsa. Przepis znalazłam, ale niestety nie znalazłam owoców, z których mogłabym przygotować przetwory.  Postanowiłam zamiast jarzębiny wykorzystać aronię - to ta sama rodzina roślin, owoce mają bardzo podobne tylko w innych kolorach. To był dobry pomysł, dlatego się chwalę.

To już kolejna rzecz pokazana na blogu zakonserwowana cukrem - jakoś fascynuje mnie ta forma konserwacji przetworów. To jak owoce zmieniają się w takie drobne klejnociki, zyskują blasku i słodyczy.


Konfitura z aronii

1 kg aronii
1,5 kg cukru
2 szklanki wody


Przygotować syrop z wody i cukru, zalać nim przemrożoną aronię, pozostawić na kilkanaście godzin (swoją zalałam jednego dnia po pracy, a dalej robiłam kolejnego dnia).
Następnego dnia doprowadzić do wrzenia wolno podgrzewając, odstawić na kilkanaście minut. Czynność podgrzewania i chłodzenia powtarzać wielokrotnie, aż owoce staną się szkliste i zawieszone w syropie. Mieszać podczas studzenia wstrząsając naczyniem kolistymi ruchami (nie wiem do końca po co tak należy robić, ale tak robiłam).
Konfiturę z aronii przełożyć do małych słoiczków. Wszystkie moje przetwory pasteryzuję.
Doskonale nadaje się do pieczeni i pasztetów, ale doskonale poradzi sobie w towarzystwie jogurtu czy serka twarogowego.

Rada
Owoce aronii można zbierać już od drugiej połowy sierpnia (mocno przed pierwszymi przymrozkami) - wtedy należy aronię przemrozić w zamrażalniku.

poniedziałek, 2 września 2013

chilli z ananasem


Zagubiony post z wiosny ;) za oknami wrześniowa aura... a na zdjęciach pierwsze kwiatki ;)


Mięso mielone i szybki obiad - czyli szybkie chilli :)

Składniki:
- mięso mielone
- świeży cząber
- koncentrat pomidorowy
- papryka słodka
- chilli :)
- pieprz cayenne
- pieprz ziołowy
- sos tabasco
- sól
- kukurydza w puszce
- ananas w puszce

Mięso dusimy w wok'u z cząbrem i koncentratem pomidorowym. Solimy i dodajemy słodkiej papryki. Po podgotowaniu, gdy już kolor mięsa i sosu się wyrównają, dodajemy ostre przyprawy - paprykę i sos - w ilościach... które uznamy za jadalne ;).
Dodajemy kukurydzę i ananasy - nie odsączajcie ich zbyt dokładnie dodadzą dodatkowe nuty do sosu.
Pozostawiamy do zagototowania... i kontrolujemy smak :) Jeśli kochamy piekielnie ostre to można zawsze dopalić dodatkową ilością tabasco i chilli.

Polecam podawać z jakimś kwaśnym serkiem.


Smacznego!!! :)