No dobra wymądrzam się, bo właśnie zrobiło się chłodniej (burza idzie), komarów jeszcze nie ma, zielono w koło, do pracy dopiero w poniedziałek...
Moje dzisiejsze jedzenie po powrocie z pracy to sałatka z groszku cukrowego z ogródka. Zawsze miałam problemy, żeby znaleźć groszek w strączkach nadający się do jedzenia w całości, tak więc w tym roku postanowiłam go zasiać w ogrodzie. Coś mi tam nie wyszło i dzisiaj udało mi się zebrać 2 garście strączków - ilość niezbyt porażająca, ale pierwsze koty za płoty.
A oto on - groszek:
I mój dzisiejszy zbiór:
sałatka
proporcje dla 1 osoby
garść groszku cukrowego
kilka młodych liści/pędów groszku
garstka płatków migdałowych
łyżka soku z cytryny
2-3 łyżki oleju/oliwy
na końcówkę łyżeczki musztardy
sól
cukier
pieprz
Groszek w całości wrzucić na wrzątek, gotować niecałą minutę, przelać zimną wodą, żeby zakończyć gotowanie zachowując tym samym wspaniały zielony kolor. Migdały uprażyć na suchej patelni. Z reszty składników przygotować sos, zalać nim groszek. Podawać z listkami groszku i uprażonymi migdałami.





